• Wpisów: 730
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 215 dni temu, 17:15
  • Licznik odwiedzin: 56 995 / 2333 dni
 
kapibarka
 
Kapibarka:
Karolina pojechała na weekend do domu bo miała wesele no i jej chłopak przyjechał z Niemiec (pracuje tam). A że przyjechał na dłużej to wróciła na jeden dzień i znowu pojechała do siebie. Mieli przyjechać dzisiaj ale na razie ani widu ani słychu. Także siedzę sobie sama w pokoju i znowu zaczyna mi się to za bardzo podobać. Bo jak za długo siedzę sama to mam coraz mniejszą ochotę gdzieś wychodzić a ludzie zaczynają mnie coraz bardziej wkurwiać. Oczywiście chodzę na zajęcia i do pracy, nawet mając depresję kilka lat temu wiedziałam że uczelni i pracy nie mogę zaniedbać, choćbym miała tam iść z płaczem.

Jeszcze jakiś czas temu chciałam wyjść ze swojej "nory", zagadywałam ludzi w kuchni (w akademiku mamy wspólną kuchnię na korytarzu), napisałam do koleżanki z roku z którą kontakt trochę się urwał, chciałam wychodzić z Dorotą, utrzymać kontakt z dziewczynami z pracy... A tu się zanosi na jeden wielki chuj. Wkurwia mnie to że ciągle wszyscy są zajęci, bo szkoła, bo praca, bo inne plany, bo jeszcze milion innych rzeczy, wkurwia mnie to że chcę kogoś gdzieś wyciągnąć albo zaprosić i ciągle słyszę "nie", a ja naprawdę nie lubię się ciągle o coś prosić.

Chuj. Pierdolę. Nie chce mi się ciągle starać. Będę zgorzkniałym samotnikiem ale przynajmniej ludzie nie będą mnie zawodzić.

Za niecały miesiąc mam urodziny i z jednej strony chciałabym zrobić małą imprezę, zaprosić znajomych, żeby było miło i w ogóle... Ale z drugiej strony mam ochotę tego nie robić, ukryć datę urodzin na fb i zobaczyć kto naprawdę będzie o mnie pamiętał. I żeby wszyscy mi dali święty spokój.

Prawie 23 lata na karku. Ilu moich znajomych jest zaręczonych, po ślubie albo już nawet mają dzieci... A ja miotam się i nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Znaczy się mam plan, przynajmniej jeśli chodzi o życie zawodowe. Tylko bardziej niż tego że to się nie uda boję się tego że się uda ale... To nie będzie "to". To nie będzie coś co da mi szczęście i spełnienie. Boję się że energia i wysiłki które włożę w dotarcie do tego celu pójdą na marne. Bo zamieszkałam w akademiku, to było coś czego bardzo chciałam i nie jest tak jakbym chciała. A myśl że się wyprowadzę i zmienię otoczenie była jedną z rzeczy które trzymały mnie przy życiu gdy miałam depresję. I boję się że znowu się zawiodę.

Tęsknię za Damianem. Odkąd napisał myślę o nim częściej niż przedtem. Czekam na jakąś wiadomość, na to że znajdzie sposób żeby napisać. Na jakiś normalny kontakt będę musiała poczekać do marca, przy założeniu że jest na standardowym rocznym pobycie w Monarze. Mam gdzieś to że miał problemy z narkotykami, ze się leczył, że ma depresję, że mnie zostawił... Gdyby jakimś cudem pojawił się teraz obok to miałabym to wszystko gdzieś i po prostu rzuciła mu się na szyję. Tylko jeśli przyjdzie marzec i okaże się że tylko narobiłam sobie nadziei... To ja tego nie przeżyję.

Chce mi się płakać... A Karolina właśnie wróciła, na razie wyszła z pokoju ale jak wróci to nie mogę przy niej płakać... Muszę się trzymać...
a9b82c2d990cabc9c5e26ebdd6359706.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Zazdrościsz tym którzy mają 23 lata i są zareczeni,  po ślubie i maja dzieci ? Serio ? Podejrzewam ze oni zazdroszczą albo niedługo będą zazdrościć tobie. Przynajmniej tak było ze mną. Nie bój się ze coś nie wyjdzie .... nawet jeśli tak będzie to zawsze będziesz mogła zmienić swoje życie.  Nie jesteśmy jasnowidzami i nie ma sensu się zaartwiac na zapas. Po prostu rób swoje i nie oglądaj się na innych. Oni wcale nie mają lepiej.
     
  •  
     
    widzę że mamy podobnie. ja ostatnio mam wrazenie, że ludzie wysysają ze mnie energię. moja współlokatorka pojechała, a ja odzyłam... ;/

    co do ukrywania na fb... osobiście mi się to nie podoba. z prostego względu, nawet jak ktoś będzie myslał że masz urodziny, to sprawdzi na fb - nie ma, to nie będzie chciał się ośmiesyzć, że nie zna daty. z moja przyjaciółka znamy sie 7 lat. wiem dokładnie kiedy ma urodziny. i co. popatrzyłam na fb - nie ma. a zawsze było. i cały dzień sie wahałam czy składac życzenia czy nie.